wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 26.

JEŚLI ŹLE CI SIĘ TU CZYT WEJDŹ TU >klick<

Dlaczego Bóg stworzył słońce? No dlaczego? Głupie promienie słoneczne nie dają mi pospać i zwalczyć kaca. Nie nie pamiętam z wczorajszego wieczoru. Tylko tyle, że wygrałam z Beau i piłam z Jai'em. Moja głowa, matko. Wstanę i zapytam się czy moją jakąś tabletkę i koniecznie wodę! Nawet może być studzienka, ale ja chcę pić! Powoli przekręciłam się na bok i lekko uchyliłam powieki. Jezu! Jai! Co on tu robi? I to bez ubrań? Kuźwa moja głowa. Chyba za szybko otworzyłam oczy. Ja też nie mam ubrań!
- Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie... - cały czas mówiłam w myślach. To nie może być prawda. Szybko wstałam z łóżka i owinęłam się w kołdrę. Jeden plus, że jeszcze śpi. Co będzie teraz z naszą przyjaźnią? Ja nie mogę z nim być. To tylko mój bliski przyjaciel, nikt więcej. Znów wszystko schrzaniłam. Jestem do dupy. Nie brałam nawet prysznica. Liczy się dla mnie teraz czas. Muszę stąd uciec zanim Jai wstanie. Jak ja bym mu w oczy spojrzała? Zgarnęłam pierwsze lepsze ciuchy z pralki i już ubrana wyszłam po moją torby. Dzięki Bogu nie wypakowywałam się i mało rzeczy wzięłam. Cichaczem wróciłam do łazienki i otworzyłam okno. Wyrzuciłam przez nie torby i teraz przyszła kolej na mnie. Spojrzałam na dół i wzrokowo "obliczyłam" jak wysoko to jest. Powinnam podziękować właścicielowi tego domu, że zamontował tu drabinki obrośnięte jakimiś pnączami. Złapałam się pierwszego szczebelka i zaczęłam schodzić. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że poślizgnęłam się na przedostatnim szczebelku i zjebałam się na ziemię. Kurwa! Mój obolały tyłek. Będę mieć ogromnego siniaka, ugh. Wstałam i otrzebałam tyłek z piachu i trawy. Zarzuciłam moją torbę na ramię i poszłam w kierunku domu. Ta cała sytuacja przytłacza mnie chyba jeszcze bardziej niż to, że Zayn mnie zdradził. A no właśnie, ciekawe co u niego. Pewnie każdej nocy idzie na dziwki. Zacisnęłam mocno szczękę. Otworzyłam drzwi i zamknęłam je kopniakiem, a potem zakluczyłam.

To,że się milczy,nie znaczy,że się nie cierpi.

Moja mama ciągle mi to powtarzała. Tylko byłam mała i nie rozumiałam sensu tych słów, ale teraz już wiem. Tak bardzo chciałabym mieć znów to głupie dziewięć lat. Kidy nic mnie nie martwiło, niczym się nie przejmowałam, każdy się mną opiekował, kochał. Kiedy wszystko było takie beztroskie, kolorowe i piękne. Dlaczego teraz tak nie może być? Czy zna ktoś odpowiedź? Jeżeli tak, to dałby mi odpowiedź? Tyle pytań, a zero odpowiedzi. Życie to jedna wielka zagadka, której nikt nie potrafi rozwiązać. Po drodze do łazienki zgarnęłam alkohol z barku. Kiedy weszłam do pomieszczenia pierwsze co zrobiłam to wyjęłam moją dawną przyjaciółkę z szafki. Usiadłam na wannie i otworzyłam Whisky. Upiłam dosyć dużego łyka i spojrzałam na małe ostrze w mojej ręce. To ona była ze mną przez większość mojego życia. Kiedy ludzie z mojej szkoły wyśmiewali się z tego, że jestem gruba, brzydka, nie miałam znajomych. Właśnie wtedy postanowiłam się zmienić. Zmienić na lepsze, by nikt nie mógł się już zemnie wyśmiewać, a tamtym pokazać, że jestem od nich lepsza. Czegoś warta. Miałam wtedy przy sobie tylko moją żyletkę. Podwinęłam rękaw sweterka i spojrzałam na moje stare blizny. Niektóre już zarosły. Zostały tylko te najgłębsze z którymi wiążą się największe i najgorsze wspomnienia. Po co żyć? Co mnie tu jeszcze trzyma? Straciłam kolejną osobę na której mi zależało. On obiecał, że będzie na zawsze i nie skrzywdzi mnie. Jednak to zrobił, a ja głupia go kocham. Tak, odrodziły się te uczucia których tak bardzo nie chciałam. To przez niego wstawałam z uśmiechem na twarzy. To przez jego każdy uśmiech w moim brzuchu budziły się stada motyli. To wszystko przez niego. Dlaczego wszystkie osoby które kocham odchodzą ode mnie? Co ja takiego robię? Wyjęłam telefon i napisałam sms'a do Zayn'a.


Wyłączyłam telefon i z powrotem schowałam go do kieszeni. Wzięłam kolejnego łyka alkoholu. Mocno chwyciłam przedmiot w mojej dłoni i przycisnęłam do skóry nadgarstka.
Na początku robiłam malutkie blizny, by rozkoszować się widokiem krwi spływającej po ręce i brudzącej moje ubrana, podłogę i wannę. Ktoś po mnie zapłacze? Wątpię. Teraz zaczęłam robić coraz większe i głębsze linie. To nie bolała. Już dawno przestało. Teraz to sprawia ukojnie i przyjemność. Po co mam nadal chodzić po tym świecie? Wolę iść tam do góry. Do babci, która jako jedyna mnie rozumiała. Ona dodawała mi otuchy. Każdego dnia mówiła, ze będzie lepiej. Puste słowa czyż nie? Ale dla mnie miały znaczenie, bo były od niej. Ostatnia blizna w moim życiu. Bielutkie kafelki były teraz ubabrane moja krwią. Tak samo było z ciuchami. Świat zaczynał wirować. Już nie kontaktowałam. Jedna noga byłam już w trumnie. Jakieś odgłosy odbiły mi się echem w głowie. Chyba ktoś próbuje dostać się do łazienki. Butelka wysunęła się z mojej ręki. Ostatnie co usłyszałam to rozbijające się szkło.


*Zayn kilka minut wcześniej*


Co ten sms znaczy? O co jej chodzi? Chce mnie może nastraszyć? Nie, raczej nie. Teraz nie odbiera. Wyłączyła telefon. Coś musiało się stać, jadę tam. Wybiegłem z domu jak oszalały i wsiadłem do auta. Odpaliłem silnik i dodałem gazu. Teraz może liczyć się każda minuta, a nawet sekunda. Martwię się o nią, ona udaje taka twardą lecz prawda jest taka, ze jest słaba i bezbronna. Zaparkowałem samochód pod jej domem i podbiegłem do drzwi. Cholera! Zamknięte! Wkurzony zacząłem szarpać klamką, ale to nic nie dało. Tak! Przecież wiem gdzie ona trzyma zapasowy klucz. Sięgnąłem kluczyki spod wycieraczki i otworzyłem dom. Biegiem wbiegłem do salonu. Nie ma jej tu. Później poszedłem do kuchni, znowu nic. Pobiegłem po schodach na górę. Kierunek sypialnia. W jej pokoju także jej nie ma. Czyli musi być w łazience! Kurwa zamknięte! Czyli musi tam być. Zacząłem pukać, poprawka walić w drzwi, ale nie usłyszałem odpowiedzi. Jak już za późno? Nawet tak nie myśl idioto! Usłyszałem odgłos rozbijającego się szkła.
- Caroline? Caroline! Otwórz kurwa! To ja Zayn. Caroline! - nic! Nie mam wyjścia muszę wyważyć drzwi. Odsunąłem sie od nich, a po chwili bardzo mocno na nie naparłem. Po chwili ich już nie było. To co zobaczyłem przerosło moje myśli. Wszędzie dosłownie wszędzie krew! Pod wanną rozbita butelka po jakimś alkoholu, a w tych szkłach leży Car. Podbiegam do niej szybko. Wziąłem ją na ręce i wybiegłem z jej posiadłości.
- Trzymaj się kochanie. Uratuje cię, nie pozwolę ci odejść jesteś dla mnie za ważna. - ucałowałem ja w czoło i położyłem na tyły samochodu. Usiadłem za kierownica i ruszyłem do szpitala.



*Caroline*


Mała dziewczynka zaczęła płakać, piszczeć, krzyczeć lecz było już za późno. Samochód wpadł w poślizg i wylądował na drzewie. Wystraszona dziesięciolatka zaczęła szturać babcie i cicho łkać.
- Babciu, babciu proszę cię wysiądź. Babciu! - brak reakcji. Blond włosa wyskoczyło z auta i wyjęła z babci torebki telefon. Malutkim paluszkami wystukała kolejno cyferki 112. Opowiedziała wszystko pani, która odebrała i poinformowała ja, że zaraz przyjedzie pogotowie, straż, policja i, ze ma się nigdzie nie ruszać. Malutka Caroline siedziała skulona za samochodem dziadków, bo wszędzie panowała ciemność. Z daleka zauważyła migające światełka i usłyszała wyjące syreny. Nie wiedziała co sie dzieje. Co sie stało babci. Dlaczego nie wysiadła z nią tylko cały czas tam siedzi. Dlaczego dziadek nie wyszedł? Dlaczego ona jako jedyna wyszła i krzyczała. Malusie dłonie trzęsły jej się ze strachu i zimna. Jacyś panowie zaczęli wybiegać z samochodów i podbiegać do samochodu. Zobaczyła jak wyjmują jej najukochańszą babcię. Nadal nie otwierała oczu. Po chwili zobaczyła dziadziusia podtrzymywanego przez trzech panów. Jakiś wysoki mężczyzna w niebieskim garniturze podszedł do blondyneczki i wziął ją na ręce. Nie protestowała. Nie miała sił. Jej podświadomość analizowała całe wydarzenie. Kiedy to do niej dotarło zaczęła płakać. Pan ja przytulił i wsadził do białego samochodu i powiedział coś drugiemu.
Gwałtownie otworzyłam oczy i zatrzepotałam rzęsami. To tylko sen, ale moja klatka piersiowa unosiła się jakbym przebiegła maraton. Dlaczego chora przeszłość zawsze do mnie wraca? Rozejrzałam się po pomieszczeniu i stwierdziłam, ze nie jestem u siebie. W takim razie gdzie jestem? Wszędzie panuje ponura atmosfera. Przytłaczające białe ściany, łózka, pościele... Już wiem! To przecież szpital, ale co ja tu robię? Powinno mnie tu już nie być. Czyli ktoś mnie uratował. Pytanie kto.
- O pani Walker się obudziła. Boli coś panią? - do pokoju wszedł dosyć młody lekarz z blond włosami i w białym fartuchu. Ma bardzo ładne czekoladowe oczy.
- Tak, tylko ręka mnie trochę swędzi.
- To nic dziwnego. - westchnął. - Ma panna gościa. - uśmiechnął się i wyszedł. Kto już wie, że tu jestem? Może to mój "bohater"?  Spojrzałam na drzwi i ujrzałam Zayn'a? Co on tu robi? Czyżby to on mnie uratował?
- Zayn? - mruknęłam cicho. Czarnowłosy podszedł do mnie i usiadł na krześle obok mojego łóżka.
- Jak się czujesz? Coś cię boli? Dlaczego to zrobiłaś? - uniosłam lekko rękę na znak, by przestał zadawać pytania. Nie mam ochoty na nie odpowiadać ogółem cokolwiek mówić. Jestem senna i słabo mi trochę.
- Ty mnie uratowałeś? - skinął lekko głową. - Dlaczego to zrobiłeś?
- Jak to "dlaczego"? Musiałem. Nie pozwoliłbym ci odejść. Jesteś zbyt ważna. - usmiechnełam się lekko na te słowa. Naprawdę jestem dla niego ważna?
- Zayn. - wyszeptałam. - Proszę możesz przyjść później? Jestem zmęczona.
- Dobrze. - opuścił pokój, a ja pogrążyłam się w krainie snów.

___________________________________________________
Ten rozdział podoba mi się trochę bardziej niż poprzedni.
I co?
Nie spodziewaliście się tego?
Muszę was poinformować, że już niedługo będę kończyć to opowiadanie!

8 komentarzy:

  1. Ej nie nie i jezcze raz nie.Nie możesz kończyć tego opowiadania.Wszystkie fajne opowiadania które czytam się kończą.To jest nie Fair :(

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniały , cudowny ♡ kocham to i czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały genialny i ta akcja jak Zayn ją uratował i powiedział, że ona jest dla niego ważna nawet bardzo. Pozdrawiam i czekam na następny @56Carolain

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć! Jeśli chcesz polecić swojego bloga, to zrób to tu http://ksiega-opowiadan-1d.blogspot.com/ :) Księga powstała niedawno i dopiero się rozkręca, więc większa szansa, że ktoś zajrzy! Dodatkowo oferowane są różne projekty jak np: tygodniowa promocja bloga na głównej :)
    Pozdrawiam
    -Lou Anne

    OdpowiedzUsuń
  5. O ja cudo. Piszczałam jak Zayn jej mówił że jest dla niego ważna. Mam nadzieję, zę będą razem. Dodawaj prędko nowy rozdział.
    Pozdrawiam
    Aqua
    http://aquasenshi.blogspot.com/2014/03/rozdzia-11.html Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudnyyyy. :)))
    Mozesz informowac mnie o rozdzialach na tt?? :***
    @luvmyniallers

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do nagrody Liebster Award :) Więcej na: http://magiczna--szkola.blogspot.com :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie biorę w takim czymś udziału :)

      Usuń